Mów TAK i NIE ... czyli rozpoczęta walka z codziennym kuszeniem.

11 października 2013.

Wróg zidentyfikowany. Czas go pokonać. Najważniejsza walka rozpoczeta.

Ale o co chodzi? Pojawia się pytanie. Z kim chcę walczyć? Kogo tak nagle odkryłem? 

Niby nic wielkiego, ale zamierzam się zmierzyć z przeciwnikiem, z którym każdego dnia przegrywają miliny ludzie na całym świecie. Przez którego każdego dnia dochodzi od jakiejś tragedii. A to raport niedostarczony na czas. A to dziecko nieodebrane z przedszkola. A to wynik sprzedaży niedowieziony. A to trening sportowy nie zrealizowany na 100% lub turniej przegrany. Porażek jest masa - powód zawsze ten sam. 

Nie, nie ... nie jest to WÓDA. Choć prawdą jest, że ona też jest przyczyną wielu tragedii, ale aż taki odważny nie jestem. Z wódą jeszcze nikt nie wygrał.
Ja zamierzam się na mniejszego wroga. Tym wrogiem jest "bierzączka". Codzienne rozpraszacze. Codzienne drobne, całkowicie nieistotne zadania, którze cichaczem wchodzą do Twojego kalendarza wypychając z niego zaplanowane, ważne, krytyczne zadania strategiczne. To również codzienne przyjemności.
Siedzenie na facebooku.
Obejrzenie jakże ciekawego, ale nic nie wnoszącego do życia programu w telewizji.
To również ciągłe bycie rozproszonym otrzymywanym sms'em, mailem,  czy dzwoniącym telefonem.

facebook___wasting_time-1920x1080 (kopia) copy

Mistrzem zarządzania czasem to ja nie byłem nigdy. Dlatego dziś postanawiam zająć się najprostszym sposobem podnoszenia efektywności. 

MÓW TAK !!! rzeczom ważnym, istotnym, kluczowym - w moim wypadku to będzie zarówno praca na 100% w godzinach pracy, zabawa na 100% z dziećmi w czasie zabawy, trening na 100% w godzinach treningu, ale również dieta, rehabilitacja, czy trening funkcjonalny.

MÓW NIE !!! rzeczom nieistotnym. Być może bardzo miłym, ale nieefektywnym. Mów nie łączeniu funkcji - czyli czytanie maila podczas spotkania w pracy. Odpisywanie na sms'a w czasie treningu. Jednak to nie jedyne rzeczy nieistotne. To również wymienione już czytanie facebooka, oglądanie telewizji, czy po prostu gnicie na kanapie. 

Nie ma, że od poniedziałku zacznę. Nie ma, że przecież jestem jak Victorinox - taki chodzący multitool, co to i trening zrealizuje i na maile odpisze kręcąc na rowerze. Jest czas na pracę, jest czas na trening, jest czas dla rodziny. I mieszanie ich ze sobą nie zwiększa wcale czasu.

To chyba będzie największa zmiana w moim życiu. Będzie bolało. A rozwój zaczyna się tam, gdzie zaczyna się ból. Rozwój boli ... bo oznacza wyjście ze strefy komfortu. 

No cóż - nie ma to tamto - muszę odzyskać 2 godziny dziennie na trening - to będą moje godziny z recyclingu - odzyskane z odpadów, surowców wtórnych dnia. To będą godziny odzyskane ze śmieci - z przebimbanego czasu na kanapie czy przy komputerze. I jeśli te śmieci dobrze posegreguję i przerobię na czas wartoścowy to mam poczucie, że będzie to jedna z lepszych inwestycji.

A na razie idę się spakować - jutro rano czas na basem :-)


 

Wyszukiwarka

Facebook

Polecam

huubbanner
Jeśli zaczynasz przygodę z triathlonem, czy pływaniem w wodach otwartych i zastanawiasz się nad wyborem sprzętu to porzuć wyszukiwarki internetowe lub  czytanie forów. Po prostu skontaktuj się z zespołem HUUB Polska. Bo Maciek i Spółka to nie tylko genilany sprzęt bardzo dobrej marki, ale przede wszystkim prawdziwe doradztwo i długofalowa pomoc.
Znajdziesz ich tutaj:
https://www.facebook.com/HuubPolska