Triathlonowa żaba

Nie może być mowy o pełnym podsumowaniu moich startów w Garmin Iron Triathlon bez podsumowania startów pływackich. Od razu się przyznam ... pływam w wodach otwartych od zawsze. Urodziłem się nad morzem i wychowałem się w Gdańsku na Zaspie - to taka dzielnica leżąca przy plaży - jako dziecko autobusem spod domu jechałem na plażę 10 minut. 

 

Poza tym z jakiś niezrozumianych dla mnie powodów mojego ojca zawsze ciągnęło na drugi brzeg ... latem w weekendy bardzo często jeździliśmy z rodzicami nad rozliczne jeziora położone w okolicy Trójmiasta. Zaraz po rozłożeniu ręczników szliśmy z moim tatą oraz bratem popływać. Jednak nie mogliśmy pływać jak każdy normalny człowiek wzdłuż brzegu, ale zawsze musieliśmy popłynąć na drugi brzeg jeziora. Dziś będąc już dorosłym facetem, posiadającym dwójkę synów, po wielu latach spędzonych w WOPRze uważam, że pływanie naszej trójki nie było zbyt rozsądne, co nie zmienia faktu, że tak właśnie pływaliśmy. 

 

Z tym, że ja zawsze pływałem żabą. Stylem klasycznym ... mam nawet w tym stylu jakieś sukcesy, bo będąc na studiach, chcąc się „wymigać” od zajęć z WF’u zapisałem się do sekcji pływackiej ... niestety jak się okazało oprócz chodzenia na basem musiałem również, aby nie zostać usunięty z klubu startować z zawodach. Raz nawet zdobyłem brązowy medal na akademickich mistrzostwach Trójmiasta płynąc właśnie stylem klasycznym. 

 

Trzy lata temu, gdy zacząłem spotykać się treningowo z Mikołajem Luftem chcąc nie chcąc trafiliśmy na basen - w końcu ile można trenować bieganie i rower. Mikołaj jak zobaczył mojego kraula powiedział: „trochę musimy popracować nad techniką” ... a powiedział tak tylko dlatego, że jest kulturalnym młodym człowiekiem, który nie szydzi ze swoich zawodników :-) Jednak pod koniec jednego z treningów wziął stoper i powiedział - "to teraz popłyń żabą" ... i popłynąłem klasycznym 100 m. Mikołaj wyłączył stoper, przetarł oczy ze zdumienia i powiedział „stary ty pływasz szybciej żabą niż kraulem. Teoretycznie w zawodach powinieneś startować żabą, bo zrobisz lepszy wynik, ale jak to będzie wyglądało”. I to zdanie utknęło mi w głowie na lata, dokładnie na trzy lata. Przez trzy kolejne lata chodząc na basen nie przepłynąłem żabą nawet jednego basenu. Katowałem kraula do nieprzytomności. Doprowadziłem go może nie do poziomu prawidłowego - moje nogi do kraula nadal nie pływają - ale przynajmniej byłem w stanie osiągnąć dobre pociągnięcie ręką. 

 

No i stało się ... 02 czerwca 2013 roku stanąłem na starcie pierwszego w swoim życiu wyścigu w wodach otwartych. Całe szczęście w Malborku jest start z wody, więc na linię startu pod most mogłem się trochę przepłynąć ... jedno pociągnięcie ręką, drugie machnięcie, wdech, jakoś poszło. Zatrzymuję się przy kolumnie, czekam na sygnał startu, sygnał dźwiękowy i poszli. Ruszam na spokojnie, lewa, prawa, lewa, wdech, prawa, lewa, prawa, wdech ... płynę równo i nagle ... klaps w dupę, drugi w ramię ... kurcze jak ja nie cierpię jak mnie ktoś „maca” w wodzie - ale cóż przestrzegali mnie mądrzy ludzie przed tym. Płynę dalej, podnoszę głowę, aby zobaczyć gdzie jestem i ... okazuje się, że zboczyłem z trasy ... W sytuacji zagrożenia nie ma czasu na długie analizy, trzeba działać, wrócić do znanych, sprawdzonych metod działania. Trzeba uruchomić odruchy warunkowe, lub uwarunkowane - w moim przypadku płynąć żabą. Tak jest - muszę się przyznać - nie umiem pływać kraulem w wodach otwartych. Na basenie, gdy widzę linie narysowane na dnie nie ma problemu. W wodzie otwartej - płynę pełnym zygzakiem, skręcam, znosi mnie. Na dzień dzisiejszy żaba jest zbawieniem - ciągły kontakt wzrokowy z celem. Płynąc żabą przy każdym wynurzeniu i oddechu widzę bojkę i kontroluję kierunek płynięcia - to mnie uspokaja. Ja nie mogę tracić z oczu celu - tak po prostu mam. 
 

keep-calm-and-swim-the-breaststroke-5


Efekt - wszystkie starty w tym roku popłynąłem stylem klasycznym. Biorąc pod uwagę wyniki, czyli osiągnięte czasy jest całkiem dobrze: 

Malbork: 00:20:38

Szczecinek: 00:18:46

Radków: 00:18:41

Ślesin: 00:18:06

 

Jednak moim celem na rok 2014 jest wychodzić z wody poniżej 15 (słownie: piętnastu) minut, a tego nie osiągnę jeśli nie popłynę kraulem prosto, bez zygzaków i dryfowania. Czas zacząć się uczyć pływania w wodach otwartych.

Wyszukiwarka

Facebook

Polecam

huubbanner
Jeśli zaczynasz przygodę z triathlonem, czy pływaniem w wodach otwartych i zastanawiasz się nad wyborem sprzętu to porzuć wyszukiwarki internetowe lub  czytanie forów. Po prostu skontaktuj się z zespołem HUUB Polska. Bo Maciek i Spółka to nie tylko genilany sprzęt bardzo dobrej marki, ale przede wszystkim prawdziwe doradztwo i długofalowa pomoc.
Znajdziesz ich tutaj:
https://www.facebook.com/HuubPolska